tysiąc funtów rocznie.

Minął salę gimnastyczną i na ukos przecinał wielki trawnik.
Rozmowa o niej z Rickiem zakrawała na zdradę. Uciekła wzrokiem od onieśmielających oczu
Ruszył za nią. Noga nie dawała o sobie zapomnieć, gdy biegł po piaszczystym podłożu.
dwudzieste pierwsze urodziny. Dwa dni wcześniej zgłoszono ich zaginięcie, więc
Bentz poczuł taką ulgę, że o mało nie zemdlał. Zamknął oczy, zacisnął pięści i starał się
– Albo... twoja wyobraźnia.
naprawdę, ale powinniście ściągnąć ekipę ratunkową. Widziałem, jak z molo skacze kobieta.
wyskoczyli ze środka i podbiegli do niego.
ilekroć się kochali, choć od wypadku dochodziło do tego, niestety, bardzo rzadko.
Orleanie. Oby do tego czasu skończyła pisać swoją pierwszą książkę, powieść kryminalną
Ona jednak biegła w stronę krzaków, do ścieżki.
do niego odezwali. Gdyby nie oni, pewnie nadal siedziałby na posterunku w Torrance i
- Och, daj spokój - mruknęła Sylvie. - Jakby był w sytuacji bez wyjścia? Niemożliwe. Bandeaux nie miał skłonności do dramatyzowania. - Może cierpiał na depresję. Sylvie przewróciła oczami. - Tak, jasne, bo życie tutaj jest nie do zniesienia. Facet miał wprawdzie tylko jedno bmw. Ale miał też range rovera, corvettę, kilka koni wyścigowych, ten mały pałac i dom w St. Thomas z pokaźnym kawałkiem ziemi i prywatną zatoką. Tak, jasne, świetny kandydat do kuracji prozakiem. Diane powstrzymała uśmiech i popatrzyła na martwe ciało Bandeaux. Morrisette, wciąż potrząsając głową z powątpiewaniem, rozglądała się po pokoju. Luksusowe meble - wiśniowe drewno i skóra, najnowocześniejszy komputer, drogi sprzęt grający, szklany humidor na cygara... same cygara pewnie kosztowały więcej, niż posterunkowy zarabia przez cały tydzień. - Trudno mi przełknąć tę bajeczkę o biednym Joshu. Reed uniósł brwi. - Tak dobrze go znałaś? - Sporo o nim wiem. Naprawdę sporo. I nie uwierzę, że zniszczył sobie koszulę od Brooks Brothers tym cholernym scyzorykiem. - Spojrzała pogardliwie na zakrwawiony nóż. Reed zastanowił się. Miała rację. Z pozoru życie Josha Bandeaux wyglądało bajecznie; ale to jeszcze nie znaczy, że nie popełnił samobójstwa. Reed nie wykluczał żadnej możliwości. - Co już wiemy? - zapytał jednego z policjantów. - Niewiele. Zdaje się, że Bandeaux pracował nad tym. - Wskazał na dokumenty wystające z papierowej teczki i za pomocą ołówka otworzył ją. - Co to jest? - Pozew o spowodowanie śmierci - powiedziała Moses, marszcząc brwi i przyglądając się dokumentowi. - Wygląda na to, że Bandeaux zamierzał oskarżyć żonę o spowodowanie śmierci ich dziecka. - Urocze. - Morrisette przewróciła oczami. - To już bardziej do niego podobne. - Jak zmarło dziecko? - zapytał Reed. - Nie mam pojęcia - mruknęła Diane, oglądając uważnie ramię denata. Reed spojrzał na Sylvie. - Nie wiem - przyznała i zmarszczyła brwi, próbując przypomnieć sobie, co się stało z dzieckiem Bandeaux. - Musimy się tego dowiedzieć. Coś jeszcze? - Reed zwrócił się do policjanta. - Nie było włamania. Frontowe i tylne drzwi zamknięte na klucz, okna pozamykane, z wyjątkiem dwóch okien na górze i tych drzwi. - Wskazał na drzwi balkonowe w gabinecie. - Prowadzana werandę. - Sprawdźcie odciski. - Tak jest, detektywie - wycedziła Diane Moses. - Innymi rzeczami też się zajmiemy. Wiemy, jak wykonywać naszą pracę. - Olała! - zamruczała Sylvie, gdy Diane odeszła od biurka. - Ktoś tu jest bardzo drażliwy. Ktoś komuś nadepnął na zawodowe odciski. - Słyszałam, Morrisette - syknęła Moses, nie przerywając rozmowy z fotografem. - Co jeszcze wiadomo? - zapytał Reed policjanta.
skąd, szalony seks, który nigdy nie przerodził się w ciepłą bliskość, zrozumienie dla jego
Eksperci ostrzegają przed urnami w skarbówkach

- Padnięta - powiedziała.

bronią, założył, cisnął bagaż na tylne siedzenie. Siadając za kierownicą jej wozu, starał się nie
– Niech ci będzie. Nabrałaś mnie.
Zawsze go to zastanawiało.

niebieskich oczach ustąpiło miejsca przerażeniu; ugięły się pod nią kolana i osunęła się w

R S
i grozi ci niebezpieczeństwo. Twoi koledzy
nie nazwałbym skandalicznym zachowaniem.
kto musi nosić maseczki ochronne

Goście się zmienili, a przynajmniej postarzeli, podobnie jak podłoga.

oczach był całkiem realny.
żadna kość nie jest złamana.
Ton jej głosu nieco się zmienił.
kurs żeglarski dla studentów